Jak prać frywolitki

Co zrobić, kiedy frywolitkowy naszyjnik czy kolczyki po jakimś czasie się zabrudzą? Trzeba je uprać. Ponieważ wiele osób pyta jak to zrobić, podaję kilka porad praktycznych.

Frywolitka wygląda filigranowo, ale należy do gatunku koronek pancernych; jest bardzo trwała i mocna. Można ją śmiało prać – nic się jej nie stanie. Koraliki i kamienie w wisiorach nie wypadną, bo są wszyte.

PRANIE:

    Biżuterię frywolitkową (dalej zwaną koronką ;) pierzemy ręcznie w delikatnym detergencie (mydło, płyn do prania). Nie używamy szczoteczki – niszczy nici. W przypadku wisiorów: albo zdejmujemy je z rzemienia/sznurka, albo staramy się go nie zamoczyć.

    Unikamy bezpośredniego kontaktu koronki z kostką mydła, ponieważ jego resztki trudno będzie potem usunąć z ciasnych splotów koronki: czyli najpierw robimy pianę, w której potem pierzemy albo używamy mydła w płynie.

    Przed “praniem zasadniczym” dobrze jest zostawić koronkę na chwilę (powiedzmy 15 min.) do namoczenia – detergent przeniknie wtedy do środka splotów.

    Raczej myjemy niż pierzemy: staramy się zachować kształt koronki podczas mycia – unikamy zgniatania, zwijania; pocieramy między palcami rozprostowując raczej niż zgniatając. Następnie płuczemy starannie pod bieżącą wodą.

SUSZENIE zależy od tego jaki typ koronki mamy:

    jeśli jest to ANKARS (jak na zdjęciu 1 poniżej), inaczej zwana frywolitką 3D, czyli kółka koronki są wypełnione koralikami: to wystarczy ją delikatnie rozprostować w palcach i pozostawić do wyschnięcia. Nie wymaga żadnych dalszych zabiegów.

    Jeśli jest to FRYWOLITKA KLASYCZNA (zdjęcie 2), czyli płaska, bez wewnętrznego stelażu z koralików, ewentualnie z niewielką ilością koralików: to po wypraniu wymaga ułożenia pod “prasą”:
    - rozciągamy ją delikatnie w palcach,
    - następnie pozostawiamy do suszenia do momentu, aż będzie tylko lekko wilgotna, prawie sucha. Możemy sobie pomóc suszarką, ale tu uwaga, zwłaszcza na kolczyki: są bardzo lekkie i nie przytrzymane odfruwają najchętniej w najbardziej zakurzony kąt,
    - podsuszoną koronkę rozkładamy pod prasą, czyli pomiędzy kilkoma warstwami sztywnej tkaniny typu obrus. Jeśli frywolitka ma pikotki (jak na zdjęciu 3), to przed włożeniem do prasy nadajemy im kształt, wkładając w każdy pikotek po kolei szydełko i lekko naciągając – pięknie się wtedy układają. W razie braku szydełka można to zrobić zapałką, wkładem do długopisu, wsuwką do włosów lub czymkolwiek bądź.
    - przykrywamy wierzchnią warstwą grubo złożonej tkaniny, na wierzch kładziemy stos książek, najlepiej dobrych, ale encyklopedia też się przyda, bo ma właściwą wagę. Zostawiamy tak na parę godzin, najlepiej na noc.

Po takim SPA kolczyki i naszyjniki frywolitkowe są odświeżone i usztywnione. Nie trzeba ich prasować – splot frywolitkowy traci pod żelazkiem swoja fakturę, robi się płaski i bez wyrazu.

Poradnik powyższy dotyczy biżuterii frywolitkowej dobrej jakości, tzn.
- robionej z dobrych nici do frywolitek
- o ścisłym splocie, starannie wykończonej,
- robionej z użyciem technik usztywnienia wewnętrznego (tzw. wielokrotny burdon),
- robionej wg wzorów opracowanych specjalnie dla biżuterii, tzn. z myślą o tym, że koronka będzie wisiała w uchu lub na szyi, a nie leżała jak serwetka lub pięknie wyglądała, ale tylko do zdjęcia.
Taka biżuteria trzyma kształt. Nie deformuje się po zamoczeniu, lekko się tylko zwija, ale nie więdnie. Nie trzeba jej też dodatkowo usztywniać.

zdj. 1 Ankars


zdj. 2 Frywolitka płaska – klasyczna


zdj. 3 Pikotki